zobacz listę zgłoszeń

Nominowani w V edycji

urodzony w 1991 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Za pierwszy tom poezji Kanada otrzymał nagrodę Silesius za debiut roku 2011, za tę samą książkę został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Złoty Środek Poezji” 2012 oraz Konkursu Poetyckiego im. Klemensa Janickiego 2011. Dwukrotnie nominowany do nagrody głównej Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina. Jego wiersze ukazały się również w antologii poezji zaangażowanej Zebrało się śliny (2016). Za tom [beep] generation nominowany do 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Znaczącym elementem poezji Tomasza Bąka pozostaje wielogłosowość. Bąk stworzył tym razem mocną książkę-manifest, książkę, która chce być głosem – czy też skowytem „pokolenia prekariuszy”. To skowyt przesterowany – napisany tak w języku sieci, małej rewolucji platformy społecznościowej, posługującej się mechaniczną, muzycznie przewidywalną frazą, jak i nadpisany nad wierszami starych rewolucjonistów, którzy poprzez swoje wywracające porządek teksty i bunty nowego, wspaniałego świata zbudować nie zdołali. Tę gorzką świadomość towarzyszącą pieśniom „Człowieka-pizdy”, bohatera na chwilę wyciągniętego z zupy nieustannie recyclingującego się śmietniska słów i idei, niosą ze sobą wiersze [beep] generation – zapisane z konieczności i w zastępstwie czegoś innego. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły


Yes! I’m a long way from home

Teraz jest czas na panikę – drugi
zawał w twoich rękach, czytelniku.

Zapraszam cię na sound ostateczny,
zapis moich złudzeń na stadionach świata:

gdzie zmienia się optyka po neuroleptykach;
gdzie „idź się wykąpać” oznaczać może gwałt;

gdzie wciąż trwa wojna niskiej intensywności;
gdzie naturalny efekt pocałunku słońca masz za hajs;

gdzie żelazna logika dwuwartościowa przepoczwarza się
w wykonaną z giętkiego alu logikę bezwartościową;

gdzie resztki wiary w życie pozadragowe
na dnie designerskiej kiepownicy;

gdzie pożyczki dla każdego pod zastaw wszystkiego;
gdzie wżer PMA w moim DNA;

mój tatuaż z Bogiem na tle niewidzialnej ręki rynku

 

O tomie [beep] generation:

"[beep] generation to w pewnym sensie praca z zakresu religioznawstwa, antropologia kultów cargo. Niewidzialna Ręka Rynku – nowa ręka boska, co nie broni, wycinankowy palec wychodzący z nieba, jak w animacjach Terry’ego Gilliama – to metonimia większego zjawiska." - Marta Koronkiewicz

"Bąk rozpędza kilka języków, które nie zbiegają się w tych samych punktach: społeczny, publiczno-medialny, przepełniony przesądami, dwuznaczny język liryki maski (którym mówi się w wierszach o człowieku piździe), prawie prostoduszny język intymnego wyznania dołączony do quasi-dokumentalnego języka zbiorowych emocji. Żadne z estetycznych pozorów i artystyczno-politycznych złudzeń nie cierpią na tych niemal zupełnie dosłownych wypowiedziach Bąka." - Anna Kałuża

Potrafi być krytycznym, ironicznym i sarkastycznym. Sparodiować cały idiotyzm reklamy, telewizji, internetu oraz tego, co one odzwierciedlają. Dość często bywa dowcipnym. Czasem na poziomie gry półsłówek: „Zapraszam cię na sound ostateczny...”. Albo: „resztki wiary w życie pozadragowe”. Czasem na poziomie stand up: „I wiem już, że wrócę do żony, / choć jeszcze nie zdecydowałem – czyjej”. Czasem piętro wyżej, grając z cytatami w nieoczekiwanym kontekście: “Najważniejsze jest niewidocznie dla oczu / – wiem o tym z reklamy wełny mineralnej”. Najlepsze fragmenty książki mają ostre brzmienie społeczne, i to jest normalne „w kraju, / gdzie wypity alkohol / stanowi okoliczność łagodzącą, / a kradzież batonika / straszniejsza bywa niż gwałt”. - Andrej Chadanowicz
 
urodzony w 1946 roku w Cieszynie. Absolwent PWST w Warszawie, studiował polonistykę na UJ. Odznaczony m. in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Powszechnie kojarzony z formacją Nowej Fali. Debiutował w roku 1965 w almanachu Łódzkiej Wiosny Poetów, od tamtego czasu opublikował jedenaście tomów wierszy. Laureat nagród kulturalnych im. Karola Miarki (1993) oraz im. ks. Leopolda Jana Szersznika. Za tom Epitafium dla Lucy nominowany do Nagrody Poetyckiej Gdynia 2013, zaś za tom Skok w dal  nagrodzony Nagrodą Literacką m. st. Warszawy oraz nominowany do nagród: Silesius, Nagrody Poetyckiej im. Juliana Tuwima, Nike oraz 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Od czasu Epitafium dla Lucy Jerzy Kronhold co dwa lata powraca z nową książką – i to po długim wcześniej milczeniu. Najbardziej wyrazistym tematem jego wierszy pozostaje –podobnie jak w wydanym w 2000 roku Wieku brązu – brutalność choroby i śmierci najbliższej osoby. Fizjologia umierającego ciała przedstawiana jest przez Kronholda często z ostentacją, gniewnie odzierającą odchodzenie ukochanej z kulturowo przyjętych, konsolacyjnych środków poetyzacji żałoby. Ważna jest jednak także czułość, z jaką podmiot przywraca w swojej pamięci istotne momenty wspólnego życia, erotyzm kruchej relacji odbudowywanej w poezji z obrazów i dźwięków. Kronhold to poeta, który w Miłoszowskim odruchu przedstawia często w swoich wierszach świat spokojny klasycznym spokojem przyrody – na tle literackiej tradycji rozgrywa się dramat zwykłego, ludzkiego życia. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły


Tablice

Gdy chudłem i umierałem
z tobą
nagle te zapomniane
przez wszystkich
z wyjątkiem deszczu bluszczu
te z liszajem porostów wyparte
o których nie miałem pojęcia
zaczęły przyznawać się
do mnie
aż chcąc nie chcąc
skoczyłem
po pamięć
do getta


O tomie Skok w dal:

"Tytułowy „skok w dal" można interpretować symbolicznie – jako moment czyjegoś odejścia. Umierająca osoba odrywa się od życia. Ale wyrażenie to można również potraktować jako metaforę wspominania. Skok w przeszłość wymaga wysiłku – długich, samotnych przygotowań, których zwieńczeniem jest pokonanie dystansu między chwilą obecną i minioną. Kronhold udowadnia, że taki wyczyn jest w pewnym sensie możliwy." - Marcin Orliński


"Wiersze są czułe, delikatne i jednocześnie autoironiczne. Czasem z rzeczy pobytowych, na pierwszy rzut oka, bardzo prozaicznych, fizjologicznych autor potrafi zrobić wysoką, naprawdę wzruszającą poezję." - Andrej Chadanowicz

urodzony w 1970 w Opolu. Poeta, tłumacz, romanista, debiutował w roku 1997 tomem Vaterland. Opublikował dziesięć książek poetyckich. Za poemat Dwanaście stacji (2004) otrzymał Nagrodę Fundacji im. Kościelskich. Za tę samą książkę oraz za tomy Kolonie i Księga obrotów trzykrotnie nominowany był do Nagrody Literackiej Nike (2005, 2007 oraz 2011). Dwukrotnie nominowany do Nagrody Poetyckiej Gdynia (2007 oraz 2011), laureat Nagrody "Kamień" przyznawanej na festiwalu Miasto Poezji. Za tom Litery nominowany do 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Tomasz Różycki od lat wypracowuje konsekwentnie osobistą poetykę nowego klasycyzmu. Wiersze z Liter, podobnie jak te z Kolonii i Księgi obrotów, budowane są na zasadzie wielokrotnego powracania tych samych formatów wersowych, gatunkowych, podobnych rytmów, fraz, które w ramach całego tomu ustanawiają same dla siebie szereg pilnie przestrzeganych, ale też chętnie łamanych reguł. W podobny sposób przywoływana jest i odnawiana w wierszach Różyckiego kanoniczna polska tradycja. Odwołania do znaczących przedstawień przyrody w wierszach Mickiewicza, Leśmiana, Miłosza, przywiązanie do obrazowania Schulza czy dobrze oswojonego w Polsce francuskiego symbolizmu, sprawiają, że poezja Różyckiego wydaje się oswojona, znajoma. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły


7. Fantom

Dobrze, że cię tu nie ma. Zdziwiłbyś się może,
jak poszły sprawy. Jak dajemy radę, mimo
trudnych warunków wstępnych – rzeka przecież zimą
zamarznie, latem wyschnie. Ćwiczymy na sobie

po kolei wszystkie warianty, próbujemy
smak każdej rośliny z ogródka przed werandą,
powinniśmy już nie żyć. Ale nie, i zazdrość
mogłaby być ci zadrą – mimo, że cię nie ma,

całkiem nieźle jesteśmy i w sztuce budowy
twego fantomu poczyniliśmy postępy,
choć byle awaria prądu i znów zwierzęta
wychodzą wyć do planet. Więc, na pewien sposób,

dobrze, że cię tu nie ma. Twoja pojedynczość
stałaby się masowa – skoro każdy nosi
po tobie w sercu dziurkę, wystarczy pomnożyć
i spojrzeć w niebo, dziurę ponad blokowiskiem.

 O tomie Litery:

"Litery to – jak rzadko która – poetycka książka o świecie i o całym życiu, dostępnym doświadczeniu i przemyśleniom pojedynczego człowieka. Pozwala widzieć rzeczy, odtwarza odczucia, przywołuje potrzebę rozumienia z naturalnością pytań rodzących się z nadmiaru wrażeń, pod dotykiem chwili. Zaskakująca w sformułowaniach i w sposobie wprowadzania w rozmowę." - Jarosław Mikołajewski

"Litery są wierszowaną kosmogonią (...), a zarazem palimpsetowym zapisem historii, w jakiej kolejne dni i lata przyrastają jak słoje drzewa, jak ściółka stająca się matecznikiem nowego życia. Istotną rolę ma tu do odegrania krajobraz; opisany z talentem i czułością, stanowi miejsce pośrednie pomiędzy niepewnymi zaświatami a ziemskim bytem ze świętem codzienności, ale i gorszącym spektaklem polityki, nienawiści i chciwości." - Rafał Rżany

"W Literach (...) Tomasz Różycki postawił przede wszystkim na tonację pytającą. Bohater jego liryki po sokratejsku wie, że nic nie wie na temat porządku świata oraz swojego w nim mijsca i ta świadomość każe mu owego miejsca szukać. To oczywiście niewiedza bardzo twórcza, pobudzająca wyobraźnię poety do aktywności, do innego spojrzenia, czasem prowokacji, której adresatem - tak jak i w większości pomieszczonych w tomiku utworów - jest manifestacyjnie nieobecny Bóg" - Marek Olszewski


"Ten autor jak mało kto w polskiej poezji umie nie tylko zebrać do pliku różne wiersze, ale i zrobić z tego doskonałą całość. Absolutna większość tekstów trzyma się jednej struktury. Książka składa się z trzech części, każda zaś część zawiera 33 wiersze. Prawie jak w Boskiej komedii, tylko pieśni № 100 brakuje." - Andrej Chadanowicz
urodzony w 1967 w Gdańsku. Poeta, dziennikarz, krytyk literacki, związany m. in. z „bruLionem”, „Przekrojem”, „Gazetą Wyborczą”. Debiutował w roku 1992 tomem Z wysokości. Opublikował kilkanaście książek poetyckich. Czterokrotnie nominowany do Nagrody Poetyckiej Silesius (2009, 2010, 2011, 2012 za tomy Trap, 22, Pół i Farsz), laureat tejże za tom Przedmiar robót (2015). Nominowany również do Nagrody Literackiej Gdynia (za Farsz, 2012). Za tom W  nagrodzony Nagrodą "Odry" oraz nominowany do 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. 

W to książka o mieście, o Warszawie i o byciu „w” mieście. Miasto to tutaj przestrzeń wspomnień i codziennych doświadczeń dzielonych z innymi: nieznajomymi i znajomymi, przede wszystkim jednak z dawnymi przyjaciółmi – niejednokrotnie takimi, którzy już odeszli. „W” takiej materii rozwija się wyobraźnia poety – jak zawsze w przypadku Sendeckiego, wypracowuje ona swój kształt w języku. Jeden z niewielu dziś poetyckich spadkobierców awangardy powraca z tomem, który nawiązuje poetyką do pierwszych, „brulionowych” kroków swojej twórczości. Upływ lat zaś „odłożył się” – zapisał w wyrazisty sposób w głębokiej strukturze jego tekstów, niczym w pamiętającej własną historię organicznej tkance. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły
 
13.

Było
jak było

ale mężczyźni nie chadzali
w klapkach
po ulicy

rowerzyści
nie pruli
chodnikiem

tatuaże
mieli marynarze
bandyci
i Beckham

nie istniały
słowa youtuber
blogerka
modowy

cywilizacja śmierci
dopiero zmieniała się
w cywilizację śmieci

O tomie W:

"Rzecz w tym, że Marcin Sendecki (...) tak wytresował słowa, że teraz nawet ujęte w tradycyjny szereg zdaniowy nie chcą się poddać poziomemu, składniowemu rytmowi podmiotu i orzeczenia, ale odsyłają do sensów pionowych, przywoływanych przez każde słowo – każdą sylabę? – z osobna. Zamiast lirycznej, opartej na czasie przeszłym refleksji o przemijaniu, połączonej z pochwałą życia (a więc czereśni i sera), trzech kropek w domyśle, które niósłby podobny wers u innego poety – mamy tu kondensację, oczekiwanie precyzji, skupienie na samym znaku. Co nie znaczy, że tęsknota jest mniej dojmująca." - Zofia Król
 
"W jak „Warszawa”. Inspiruje minimalizm mistrza, który doskonale zna określenie Marka Twaina: “aforyzm jest dobrze zredagowaną powieścią”. Parafrazując kawał o kowboju, Smithcie i Wessonie, mógłbym powiedzieć, że poetów jest trojga – Sendecki, copy and paste: „Wyjść do miasta i nigdy nie wrócić / Wejść do miasta i nigdy nie wrócić”.  - Andrej Chadanowicz
urodzony w 1961 w Wólce Krowickiej. Skończył filologię polską w Lublinie. Debiutował w 1990 roku na łamach kwartalnika "Kresy", zaś jego pierwszą książką poetycką był tom Nenia i inne wiersze, wydany w tym samym roku w Lublinie. Od tamtego czasu opublikował szesnaście tomów wierszy i zbiór esejów Zaplecze. Laureat m. in. Nagrody Literackiej Nike 2009 (za Piosenkę o zależnościach i uzależnieniach), Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2009 oraz 2012 (za tomy Piosenka o zależnościach i uzależnieniach oraz Imię i znamię), Nagrody Literackiej Gdynia (2006 oraz 2009, za tomy Dzieje rodzin polskich i Piosenka o zależnościach i uzależnieniach). Za tom Nie dam ci siebie w żadnej postaci nominowany do Nike oraz 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Nie dam ci siebie w żadnej postaci to po Imieniu i znamieniu kolejna książka Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego z mocnym, historycznym akcentem – przepracowująca traumę utraty rodzinnego domu, kultury, domowego języka w skutek ukraińsko-polskich przesiedleń po akcji „Wisła”. Wiersze Dyckiego zawsze kreowały podmiot naznaczony obcością, swoistą „wielokrotnością” nie tylko słynnej, refrenicznej frazy, ale i tożsamości, dla której poeta poszukiwał rozmaitych, paradoksalnych środków istnienia. W wierszach noszących na sobie piętno historii obcość ta zostaje dookreślona poprzez przechodzące na wskroś poszczególnych utworów fragmenty narracji z konkretnymi bohaterkami: pogrążoną w szaleństwie matką i polską babką, deportowaną do Polski jako „żona rezuna”. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły


XXIX.
Spalenie Wólki Krowickiej przez UPA w kwietniu 1944 roku

gdzie jest twoja ojczyzna poeto
a gdzie jest twoje wygnanie
i kto cię przegnał dlaczego twoje
usta nie zbudują wierszy

w których matka uniknie akcji „Wisła”
dziadek rezun natomiast odpowie
za śmierć Kozyrskiego w poezji nie ma
rzeczy niemożliwych

dziadek rezun i jego bracia odpowiedzą
za spalenie Wólki Krowickiej
i za śmierć m. in. Wojciecha Tkaczyszyna
w poezji wszystko można osiągnąć

i to od ręki matka uniknie
akcji „Wisła” ja zaś akcji „Hiacynt”

(11 VII 2015)


O tomie Nie dam ci siebie w żadnej postaci:

"Dycki przypomina kolekcjonera, który ze skończonej ilości egzemplarzy swojej kolekcji układa w nieskończoną ilość konfiguracji, szukając wyimaginowanej najlepszej i jedynej; przy czym jest to strategia obejmująca wszystkie elementy pisania, dla poety bowiem elementami tej kolekcji jest każda płaszczyzna dzieła: a to fraza przechodząca z wiersza w wiersz, a to wyliczanka nazwisk i nazw własnych, a to obraz, fakt, wspomnienie, wydarzenie, a to pojedyncze, konkretne słowo – wokół takiego pojedynczego słowa Dycki buduje nieraz cały wiersz, a takim znaleziskiem może się okazać słowo jakiekolwiek: regionalizm, neologizm, wulgaryzm (przykłady: hniłki, pięknotek, dokrętka, kuciapka, pidłuh, na skuśkę, opdnidupka)." - Adam Leszkiewicz

"Dycki w kapitalny sposób łączy różne rejestry od wysokiego – wygnania, cierpienia po kuciapkę i ściemę (bo wiersz jest „ściemą” i kradzieżą „hniłków”), poeta to zarazem wygnaniec i wierszorób, który przygotowuje „dokrętki”." - Justyna Sobolewska
"Wyobraźnia i pamięć poety pracują nieprzerwanie i gorączkowo. Poeta sięga pamięcią tak daleko, jak tylko się da, nawet do czasów, gdy telewizja była w powijakach, a odbiornik telewizyjny w mieszkaniu luksusem (...). Pamięć poety to pamięć o ludziach i miejscach. Podróżując z poetą w czasie, podróżujemy do miejsc jego dzieciństwa i młodości, do których zresztą zabierał nas w poprzednich tomach (...). Podróżujemy co prawda w wyobraźni, ściślej - w poetyckiej wyobraźni, ale przecież po całkiem realnych miejscach." - Janusz Drzewucki

"Jeden z największych współczesnych polskich poetów, autor wielu tomików, który, możno powiedzieć, przez całe życie pisze jedną książkę, ponieważ każda kolejna kontynuuje, rozwija, pogłębia tematy poprzednich, dodaje do nich coś nieoczekiwanego, coś jeszcze bardziej intymnego. Trudna historia polsko-ukrainskich stosunków na poziomie jednej rodziny, w przestrzeni jednej pamięci. Bratobójcza walka, trauma i choroba, język i ojczyzna. I przede wszystkim poezja, która jest i zawsze była jego głównym wątkiem. " -
Andrej Chadanowicz